Ja znalazłam pasję w nauce języków, już w czasie ciąży zaczęłam i kontynuuję dalej, zaczęłam się uczyć w domu dzięki http://www.imponline.pl/angielski-dla-kazdego/
Jak po urodzeniu dziecka odnaleźć hobby tylko dla siebie?
Drogie mamy. Po porodzie nasze życie odmienia się pod każdym względem. W nasz poukładany dotąd świat wprowadza się dodatkowo osoba, niejako do obsługi. Trzeba znaleźć dla niej czas ale nie zapominając też o chwilach tylko dla siebie. Jedne z nas przecież uwielbiają czytać, oglądać filmy inne np wyszywać. Przez jakiś czas hobby jednak umyka w najciemniejszy kąt, bo dziecko zajmuje sobą masę czasu, ale nadchodzi czas kiedy brakuje nam naszych zainteresowań, a i dziecko dorasta więc możemy pozwolić sobie na "zamknięcie we własnym świecie" choć na chwilkę. Pewnie też znajduję się takie mamy jak ja, kiedy to właśnie dzięki dziecku odnajduje się w sobie nieznane dotąd umiejętności i pokłady dążeń twórczych nie do okiełznania. Wówczas no nie ma siły...człowiek chce choć przez chwilkę oddać się hobby. I tu moje pytanie? Jak znajdujecie czas na swoje hobby? Jakie hobby Was pochłania? Robicie tylko coś, co związane jest z dzieckiem czy np zamykacie się w garażu czyszcząc silnik ukochanego samochodu (znam taką mamę hahaha)
a moje hobby rozwinęło się dzięki .... ciąży - musiałam leżeć i dzięi temu miałam dużo czasu i mogłam wrócić do szydełkowania - obecnie gdy mały człowiek jest już na świecie mam mniej czasu ale za to nawet 5 min z szydełkiem w ręku sprawi mi wiele frajdy. Po urodzeniu dzidzia z radością natomiast zaczęłam oddawać się innemu hobby - otóż staram się fotografować ile się da. Poznaję moja lustrzankę uwieczniając ważne momenty z życia malucha.
To oczywiste że dzieciaczek zmienia na zawsze na czas wolny i w ogóle nasze życie :) Przed urodzeniem Oliwki miałam czas dla siebie jak i na swoją pracę, którą bardzo lubię - ogólnie lubię szeroko rozumianą stylizację - czy to paznokci, czy ubioru czy tez stylizację/projektowanie wnętrz. Ale są to zajęcia czasochłonne, wiadomo jakaś myśl w głowie na początek, potem jakieś plany na kartce tudzież na komputerze, aż w końcu w realu :)
Gdy dziecko pojawia się na świecie wszelkie nasze ulubione zajęcia może nie idą w kąt w dosłownym tego słowa znaczeniu, ale na pewno nie jesteśmy w stanie poświęcić im tyle czasu, ile byśmy chciały... Pozostają więc "wolne" wieczory lub wolna chwila gdy dziecko śpi :) Gdy nie miaąłm czas na to by cokolwiek zacząć i skończyć w jednej wolnej chwili - siadałam przy komputerze i w internecie przeglądałam blogi, zdjęcia i szukałam informacji na temat moich zainteresowań i wtedy wpadł mi "w ręce" bardzo intrygujący sposób malowania metoda "One stroke". Wszystko na filmikach instruktażowych wyglądało tak prosto i banalnie że przecież nie sposób było tego nie powtórzyć :) no i tak wpadłam po uszy w malowanie tą metodą. Niestety nie było jak na filmikach - moje pędzelki i farbki nie malowały tak jak na monitorze i nic nie szło tak jak myślałam że pójdzie. Z czasem doszłam do wniosku że to może nie byc moja wina a materiału np... i to był strzał w dziesiatkę . Po kolejnym "wertowaniu" stron internetowych i przeszukaniu wiadomości na temat farbek, pędzelków i innych potrzebnych przedmiotów - w końcu zakupiłam swój wymarzony zestaw :) No i sie zaczęło malowanie na wszystkim co było pod ręka - pudełkach, notatnikach, kalendarzach, na lodówce nawet i oczywiście na paznokciach klientek :) Teraz jak mam wolną chwilę zajmuję się malowaniem biżuterii drewnianej, szkatułek, puzderek, świeczek i każdej innej rzeczy która wpadnie mi z rękę, nie zapominając o córeczce, którą co chwilę podsuwa mi coś do pomalowania nie wyłaczając swoich maleńkich paznokci :) Ale najczęściej prosi bym dała jej pędzelek i "pracujemy" razem - nie ma jak połączenie przyjemnego z pożytecznym :)
Droga moja :) Prześlij mi proszę Twój adres, bo zostałaś laureatką zabawy portalu i mojego bloga :)
Ja tez chyba nie bede wyjatkiem kiedy powiem, ze dziecko odmienilo moje zycie i sama nawet niespodziewalam sie ,ze bedzie to taka cudowna odmiana.
Przez wiele lat nie moglam znalezc pracy w swoim zawodzie, a wiadomo jakie to jest dolujace kiedy coddzien musisz robic cos co w zaden sposob nie sprawia ci przyjemnosci. Potem nawet w dni wolne nie chce sie po prostu niczego,i nawet jesli masz jakies hobby to myslisz " eee zmeczona jestem!". No chyba ze ta dolujaca praca przynosi rzeczywiscie kokosy to moze i ma to sens, moja nie przynosila hehehehe.
Wiec gdy zaszla w ciaze pomyslalam " no to ladnie teraz to nawet spotkan ze znajomymi nie bede miala" . Oczywiscie pierwsze miesiace z mala dzidzia sa trudne, nie powiem poswiecilam sie w 100%. Ale w koncu tez przyszly takie chwile kiedy tego wolniejszego czasu bylo wiecej a ja jestem taka osoba ktora nie lubi siedziec bezczynnie przed tv. No i przede wszystkim musze przyznac ze bycie mama napelnilo mnie taka dzika energia jakiej nigdy w zyciu nie mialam. Doszlo do tego ze robie milion rzeczy na raz bo szkoda mi czasu marnowac. Oczywiscie cos w tym wszystkim musialo ucierpiec. Zrezygnowalam ze spotkan ze znajomymi ale nie mowie wcale ze jest mi z tym zle. Czuje sie spelniona mama, partnerka, arystka, fotografem, projektantka ubioru, dekoratorka wnetrz, kucharka, itp.,
Rok temu zalozylam bloga i zaczelam szyc anioly. Niespodziewalam sie ze to mi przyniesie tyle radosci i zapalu i przy okazji tez pieniazkow hehehe. Szyje bo uwielbiam maszyny do szycia, skoczylam Szkole Artystycznego Projektowania Ubioru wiec mam i projektowanie ubioru dla moich aniolow, kocham fotografie wiec fotografuje bo musze je ladnie wyeksponowac na blogu. Mam wszystko czego chcialam i potrzebowalam.... Dziekuje ci, Amelko.....
Wiem o aniołach bo jestem stałym bywalcem Twojego blogu :) i zgadzam się całkowicie, że rodzicielstwo wyzwala w nas pokłady energii o której nie miałyśmy pojęcia. Widzę,że nasze losy są dość podobne, choć ja jestem mgr inż Ogrodnictwa - Ochrona Roślin i Środowiska i dołujące było siedzenie w domu albo praca w zgoła innych niż sobie założyłam warunkach. Super się złożyło. Wspieram w działaniach :)
agaphcia łączę się z Tobą całym sercem.
Robię decoupage, scrapki, szyję, maluję konstuuje itp.. od wielu lat. Paradoksalnie więcej czasu na hobby mam już po urodzeniu dziecka, bo do tej pory najwięcej czasu zajmowała praca zawodowa.. A teraz jak Mała śpi w dzień lub późnym wieczorem, siadam- robię. Z resztą mam wyrozumiałego i wspierającego Męża i też bardzo dużo pomaga :-) Zmieniło się jednak to że wiele moich prac jest dla dzieci. Wogóle stwierdzam, że hobby to nie tylko ciekawe zajęcie ale też i można z niego zarobić/dorobić. Dlatego nie śpieszy mi się do pracy zawodowej,bo mam perspektywe bycia z Małą cały dzień i robienie tego co lubie :-)
Właśnie. Pojawienie się dziecka daje nam nowe perspektywy bo nie mamy pracy zawodowej, więc czas gdy dziecko śpi, miło wypełnia się własnym hobby.
mój cd (bo mi się przez przypadek wcisnęło enter).. niedawno porzuciłam haft i szycie na maszynie (na razie) na rzecz robienia biżuterii... Dzięki temu mam kasę a w trakcie kąpieli czytam książki :) Trzeba wszystkiego spróbować... No i nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło :))
Oj tak. Materialna kwestia hobby też jest ważna - to dodatkowa motywacja do działania czy efekt uboczny? :) Podziwiam samozaparcie. Wiele mam już dałoby sobie spokój - brawo za walkę o swoje :)
Uwielbiam haftować... przed urodzeniem dziecka haftowałam prawie każdego wieczoru choć chwilkę, albo jak mąż oglądał mecze...Jak nasza Julka była malutka i spała kilka razy dziennie, właśnie wtedy, po zrobieniu obiadu, uprasowaniu itp. zabierałam się za haftowanie albo za szycie.. czasami zabierałam haft na spacer do parku i haftowałam na świeżym powietrzu jak spała... Niestety z wiekiem dziecko potrzebowało coraz mniej snu, a tym samym mój czas na haftowanie się kurczył... były momenty, że prawie wcale go nie miałam... ale za wszelka cenę starałam się ostawić choć kilkanaście krzyżyków :) Po roku wróciłam do pracy... było to jednoznaczne z kompletnym czasem na jakiekolwiek robótki :) Ale nie dałam się... haftowałam podczas kąpieli dziecka :) Ona siedziała sobie w wanience i się bawiła (zazwyczaj niechętnie wychodziła z wody i lubiła się bawić) a ja siedziałam obok i haftowałam...
Ja dotąd zajmowałam się najpopularniejszym czytaniem książek, oglądaniem filmów, słuchaniem muzyki.
